środa, 29 października 2008
A ja bede twym aniołem...
Zacznę trochę nietypowo.Od miłości...Pewnie kazdy słyszał o duszach bliźniaczych.A jesli nie to krótkie wyjaśnienie.To zjawisko tyczy sie osób pomiędzy którymi zagości prawdziwe uczucie.Gdy nie jest to miłość jednostronna,gdy dziewczyna kocha chlopaka każda swoja cząstką i chlopak tak samo kocha dziewczyne.Wtedy uczucie to dotrwa do końca ich życia.I wlasnie pomiędzy takimi osobami dochodzi do braterstwa dusz bliźniaczych.Uczucie sprawia że sa oni połączeni nie tylko przez uczucie ale także duchowo.Gdy dzielą ich kilometry jedna potrafi odgadnąć kiedy druga jest smutna,a co w tym pełne tajemniczości: szczególnie silny niepokój odczuwa jedna polówka kiedy drugiej cos sie stanie.Nie mozna jednoznacznie nazwać tego stanu ale da sie wtedy odczuć że coś jest nie tak.I dochodzę do tego co najważniejsze.Gdy któryś z zakochanych nagle zginie przychodzi pożegnać po smierci swoją wybranke lub wybrańca.Czasami we śnie a czasem na jawie.To jest ostatni akt wielkiej milosci dusz bliźniaczych.Ale w pewnych przypadkach następuje coś jeszcze.Zakochany czuwa przy swojej połowce jeszcze jakiś czas gdyż nie może jej z żalu opuścić.Jednak z czasem niestety musi...
poniedziałek, 27 października 2008
Prolog do śmierci.
Nieprawda że przed śmiercią całe życie staje Ci przed oczami.Zadajesz sobie pytanie:czy to co robisz jest dobre?Tak,jest dobre bo inaczej bys tego nie robił/a.Czujesz lekki lęk przed tym co ma się stać.Nie lęk przed śmiercią ale lęk przed bólem ją poprzedzającym.Samo przejście na drugą stronę nie boli...Druga sprawa.Jeśli masz zamiar przejść tam w nieznane a wahasz się,znaczy to że coś jeszcze trzyma Cie tu na ziemi.Coś masz do zrobienia.
Wielu mówi że samobójcy to egoiści.Nieprawda.Ci którzy to robią zazwyczaj nie robią tego spontanicznie.Poprzedzają to działanie liczne przemyślenia o słuszności a także o bliskich którzy mogą ucierpieć przez ten czyn.Tak naprawdę nasz egoizm w tym przypadku jest widoczny dopiero po pogrzebie.Gdy wszyscy którzy mieli nas gdzieś wczesniej i dla których byliśmy ciężarem nagle przypominają sobie o nas i mówią:jaki to byl dobry człowiek,dlaczego to zrobił.I wtedy do głosu dochodzą psychologowie i inni "znawcy tematu" stwierdzając że samobójca postąpił egoistycznie wobec bliskich.I tu właśnie stawiam pytanie:Gdzie Ci wszyscy byli zanim stała sie tragedia i czy tak naprawdę oni nie byli egoistami zanim to sie stało?
Wielu mówi że samobójcy to egoiści.Nieprawda.Ci którzy to robią zazwyczaj nie robią tego spontanicznie.Poprzedzają to działanie liczne przemyślenia o słuszności a także o bliskich którzy mogą ucierpieć przez ten czyn.Tak naprawdę nasz egoizm w tym przypadku jest widoczny dopiero po pogrzebie.Gdy wszyscy którzy mieli nas gdzieś wczesniej i dla których byliśmy ciężarem nagle przypominają sobie o nas i mówią:jaki to byl dobry człowiek,dlaczego to zrobił.I wtedy do głosu dochodzą psychologowie i inni "znawcy tematu" stwierdzając że samobójca postąpił egoistycznie wobec bliskich.I tu właśnie stawiam pytanie:Gdzie Ci wszyscy byli zanim stała sie tragedia i czy tak naprawdę oni nie byli egoistami zanim to sie stało?
Gloomy day...
Niezbyt piekny dzień dziś ale mimo to lubie taką pogodę.W taki właśnie dzień przychodzą złe myśli.Sprawiają że twoja chęć do życia diametralnie spada...
niedziela, 26 października 2008
Dlaczego młodzi tak często popełniają samobójstwa?
To pytanie może mieć wiele odpowiedzi:bo maja problemy,nie potrafią radzić sobie z codziennościa,pragną mocniejszych wrażeń...Ja natomiast odpowiem na to inaczej.Nas, młodych śmierć bardziej dotyczy gdyż pamiętamy jeszcze ten cudny stan nieistnienia w którym znajdowaliśmy sie jeszcze niedawno.Nie jesteśmy jeszcze tak bardzo związani ze światem jak starsi.Problemy sprawiają że chcemy wrócić tam skąd przybyliśmy.Do miejsca gdzie są dusze czekające by pojawić sie na ziemi.I my też mamy nadzieje że po śmierci,trafiając tam,powrócimy na ziemię by dostać inne,bardziej wartościowe życie,lepsze od tego od którego uciekliśmy.Śmierć jest piękna.To nie koniec naszego trwania.To chwilowy odpoczynek od tej wiecznej wędrówki...
Wieczorek...
Leże sobie i słucham.Dzis akurat mam doła i to czego slucham jest czyms szczególnym.To marsz samobójców.Nazwa jest wymowna i mówi sama za siebie.Dlaczego tak sie nazywa?Pewien węgierski kompozytor napisal tę pieśń zaraz po rozstaniu sie z ukochaną.Wydawałoby sie nic szczególnego ale...Wkrótce potem nastąpiła fala samobójstw zawsze w jakiś sposób związana z tą pieśnią.Nie była to kilka zejść,bylo ich ponad 150.Wiele instytucji zabroniło jej puszczania.Wkrótce potem sam autor i jego byla tez popełnili samobójstw.Gdy slucham tej przejmującej melodii cos dzieje sie w mojej głowie.Sprawia że śmierć w swej postaci staje sie dla mnie łatwiejsza do przyjęcia...Ostatecznego rozprawienia się z życiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)