wtorek, 4 listopada 2008
Usprawiedliwienie samobójstwa w Kościele katolickim.
Kościół katolicki sprzeciwia sie zjawisku jakim jest samobójstwo.Przeciwstawia temu dwa argumenty.Bóg nie po to stworzył człowieka i dal mu życie by ten je skończył i przerwał powierzona mu misję.Po drugie,Judasz powiesił sie po zdradzie Jezusa i my w pewien sposób też go zdradzamy odbierając sobie życie.A te argumenty łatwo jest obalić.Bóg stworzył człowieka i dał mu wolną wolę a zatem prawo do decydowania o sobie i swoim życiu.Tak więc człowiek może też decydować o sposobie własnej śmierci.Nie jest nigdzie napisane że samobójstwo jest zabronione.Druga kwestia.Jeśli człowiek może żyć do końca swoich dni a gdy staje przed decyzja:umrzeć czy żyć dalej wybiera to pierwsze;nie jest to dylemat przed jakim stają samobójcy?Przed takim dylematem stanął właśnie Jezus.Mógł wezwać aniołów by go uratowali a jednak tego nie zrobil.Nie twierdzę tu,że Jezus był samobójca ale jego śmierć nosiła znamiona samobójstwa.Tak więc Kościół sam sobie zaprzecza.Łatwo mu udowodnić że dopuszcza zjawisko jakim jest samobójstwo.Wiec apeluje do niego:zajmijcie się swoimi sprawami a wybór sposobu śmierci zostawcie każdemu z nas.Jest to nasza indywidualna decyzja.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jeszcze raz podkreślę, że podziwiam Twoją odwagę w pisaniu tego bloga.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o prawa jakie ma człowiek wynikające z wolnej woli i posiadania umysłu, to ma on prawo nawet się zabić, tak jak piszesz. (I jak widać wiele osób korzysta z tego prawa, czasami też naruszając prawo do życia innych ludzi).
Życie jest kruche, łatwo można je zaprzepaścić. Tylko pytanie po co?
Sam fakt, że mamy możliwość istnienia na tym świecie jest niezwykle inspirujący do życia. Taka szansa chyba się już raczej nie powtórzy.
Niesamowitą władzę nad sobą ma człowiek. Bez używania umysłu na co dzień, działając bez świadomości, bez większego zastanowienia, kierując się głównie emocjami, można to życie szybko stracić.
Prawdę piszesz i chcialbym żebyś zwróciła na cos uwagę.Wiele jest przypadków osób ktore cieszą się życiem,wiele dostają od niego a niespodziewanie przychodzi śmierć.Natomiast osoby ktore pragną smierci prawie zawsze jej nie otrzymują.Muszą "dopomóc" szczęściu.Dziękuję za komentarz.
OdpowiedzUsuńChciałbyś, żebym zwróciła uwagę.. gdyby co? :)
OdpowiedzUsuń(Chciałbym to tryb warunkowy).
Faktycznie bywa tak, jak piszesz. Jednak z pewnością jest równie wiele osób, które cieszą się życiem, odnoszą sukcesy i żyją do późnej starości.
Chętnie zaglądam na Twojego bloga. Wyczuwam, że pisze go mądry człowiek, który chce żyć bardziej świadomie.
Pozdrawiam,
Alicja
To na czym polega Twoje wewnątrzduchowe cierpienie właściwie?
OdpowiedzUsuńCiekawa
Przepraszam to byl zly wpis.Zapomnialem go zmienic wczesniej.
OdpowiedzUsuńA ja właśnie rozważam popełnienie samobójstwa. Mam kilka powodów dla których warto żyć: wiara, rodzina i do tej pory trzymała mnie nadzieja... na lepsze jutro, a już jej nie ma po prostu odeszła. Tak trudno jest tkwić w takiej sytuacji, ale zawsze była ta cholerna nadzieja, że w końcu moje życie znormalnieje, że w końcu będzie lepiej, a teraz nawet jej nie mam. Wiem, że będzie coraz gorzej z każdym dniem, to co teraz mi przeszkadzało, będzie doskwierać mi jeszcze bardziej. Nigdy nie będę normalna. Jeśli uporasz się w życiu z jednym problemem, to los rzuca Ci pod nogi kolejny, szkoda, że dla mnie Boże, rzuciłeś aż takie wielkie, z którymi mam iść już przez CAŁE życie! Nie dam rady już ciągnąć takiego życia, te problemy mnie przerasatają, a brak nadziei dodatkowo boli. Możliwe, że jak to przeczytacie to mnie już nie będzie, a może uda mi się? Przepraszam, że to piszę, to chyba coś w rodzaju terapii, nie musicie tego czytać, ale dobrze się czuję, że napisałam to wszystko. Dziękuje!
OdpowiedzUsuńPS. To chyba te leki uspokajające sprawiają, że jestem taka ?otwarta? zazwyczaj jestem zamknięta z nikim nie rozmawiam o tych problemach, dlatego jeszcze raz DZIĘKI!